W Jaworznie byłam już po raz czwarty. Tym razem skorzystałam z usług kolei i dotarłam na miejsce w stosownym czasie, bezstresowo. Zaproszona do nocowania w domu organizatorki III Biesiady Poetycko-Muzycznej, poetki Renaty Batko. Wszystko było zaplanowane jak w zegarku. Zostałam odebrana z dworca przez małżonka Renaty, który dzielnie wspierał Renię w jej poczynaniach. Po czym obiadek i spotkanie z dwoma pozostałymi gościniami państwa Batków. Ruszyliśmy do Muzeum i jaworzyńskiego Jazz Clubu, gdzie miało się odbyć to wydarzenie. Przed Biesiadą cyknęłam sobie jeszcze fotkę na tle „tła” (a właściwie cyknęła mi ja Danusia Bartoszuk z Piaseczna), a „tłem był wspaniały mural przedstawiający Basię Trzetrzelewską, kiedyś mieszkankę Jaworzna.
Na wydarzenie zjechali znajomi poeci z Krakowa, Milanówka/Warszawy, Tychów, Cieszyna, Piaseczna, Czechowic-Dziedzic, Trzebini, Bielska-Białej, Czeladzi. Oczywiście byli także artyści jaworzniccy – poeci i muzycy z zespołu Ballaard. Magdalena Węgrzynowicz-Plichta, Robert Marcinkowski, Agnieszka Herman, Ryszard Grajek, Edyta Hanslik, Barbara Korczyk, Danuta Bartoszuk to poeci, których znam od dawna, kilku poetów z Jaworzna poznałam wcześniej, doszli nowi. Jazz Club to miejsce klimatyczne, jednak czym byłoby miejsce, gdyby nie ludzie. A ci wpisali się w klimat swoimi tekstami i dźwiękami znakomicie.
Ponieważ pociąg do swojego miasta miałam po południu w poniedziałek, udało się jeszcze zaliczyć sympatyczny spacer nad zalewem Sosina. Trzeba przyznać, że miejsce pięknie zagospodarowane, sprzyjające relaksowi na świeżym powietrzu.














































































































































































































































































































